O autorze
Szczecinianka z pochodzenia, Budapesztanka z wyboru. Większość decyzji podejmuje zanim przemyśli temat, ale niczego nie żałuje. W czasie wolnym gotuje, pedałuje, pisze bloga. Mama adoptowanego kota brytyjskiego Dolfa.

Dlaczego warto wyjechać

Kiedy po zakończeniu studiów moja siostra (i najlepsza przyjaciółka w jednym) zdecydowała się na wyjazd do Norwegii wypłakiwałam oczy, ale nigdy nie przeszło mi przez myśl aby ją zatrzymywać. Wręcz przeciwnie, jak mantrę powtarzałam „Zawsze możesz wrócić, ale nie zawsze trafi Ci się możliwość”. I chociaż w tamtym czasie nawet bym nie pomyślała, że zamienimy się miejscami i to ja będę układać życie zagranicą, byłam całkowicie przekonana, że warto wykorzystać możliwość. Teraz po prawie półtorej roku mieszkania w Budapeszcie mogę śmiało powiedzieć, że to był jeden z najlepszych wyborów w życiu. Wielu pukało się w głowę i pytało: Dlaczego Węgry? Cóż... Nie, że wierzę w przypadki ale splot różnych okoliczności sprawił że znalazłam się właśnie w mieście zwanym perłą Dunaju albo... burdelem Europy. I chociaż na razie nie robię tu oszałamiającej kariery, nie zarabiam przysłowiowych kokosów nie powiem nigdy: żałuję wyjazdu. Co więcej, gdybym miała wybierać, zrobiłabym dokładnie to samo. Jest kilka powodów dla których mając dwadzieścia lat warto wyjechać, nawet na kilka miesięcy:

1. Stawiasz na samodzielność
Mieszkasz z rodzicami, masz pracę w której idzie Ci nieźle, nie martwisz się o rachunki a raczej o to, gdzie iść na imprezę, albo jaki tablet wybrać? Wracasz do domu po nocach, twoim drugim imieniem jest kac ale czujesz, że świat leży Ci u stóp? To po co właściwie wprowadzać jakiekolwiek zmiany? Czy na pewno chcesz zmagać się z samotnością, opłatami za prąd, może grzybem w mieszkaniu albo innymi niespodziankami które mogą Cię spotkać?



Ja zaczęłam przeklinać siebie już pierwszego dnia: zgubiłam się w mieście bez mobilnego internetu, z zakupami w papierowej torbie błądziłam ponad trzy godziny w deszczu. A jednak, kiedy samodzielnie załatwisz pierwsze dokumenty, poradzisz sobie z zakupami w sklepie, odwiedzisz lekarza i ogólnie zaczniesz ogarniać wszystko bez wylewania hektolitrów łez i wydzwaniania do wszystkich i przeklinania wszystkich, którzy wytykają Ci, że to Węgry i oni nie muszą mówić po angielsku - czujesz dumę, czujesz, że skoro już tyle się zdarzyło, nic Cię w życiu nie zaskoczy.

2. Poprawiasz poziom języka obcego
Orłem z angielskiego nigdy nie byłam. Nie chcę wypowiadać się na temat poziomu naszej edukacji bo dużo w tym także mojej winy. Owszem, kiedy przyszło mi pracować z ludźmi z całego świata nagle okazało się, że angielski nie gryzie a wręcz pomaga, ale wciąż traktowałam go z dystansem, próbując raczej uniknąć konwersacji. Wiadomości, książki, filmy – wszystko po polsku, gdyż po prostu nie chciało mi się koncentrować na tłumaczeniu, zrozumieniu. I nagle okazało się, że może na ulicach czy w urzędach mój biedny angielski i tak zbyt wiele się nie przydaje ale do poznawania ludzi czy w pracy – jak najbardziej. Nagle zaczęłam intensywnie czytać po angielsku, obejrzałam swój pierwszy film bez tłumaczenia (kolejny powód do dumy, że zrozumiałam i świetnie się bawiłam). Teraz po prawie półtora roku wiem, że robię jeszcze sporo błędów ale poza poziomem, który pozwala mi na utrzymanie czy zmianę pracy a także na związek z obcokrajowcem najwięcej zyskałam... pewności siebie. Nieważne, czy się wstydzę czy nie – czasem trzeba po prostu się przełamać i mówić.

3. Poznajesz nowych ludzi
Zawsze miałam sporo znajomych, o dowolnej godzinie mogłam napisać na Facebooku zapytanie, kto chce iść na piwo i nie narzekałam zbytnio na samotność. Jednak przyjechałam tutaj całkowicie sama i nagle zaskoczenie – trzeba wszystko zacząć od nowa, nie mijasz znajomych twarzy, nie ma możliwości wybrania numeru i ustalenia spotkania. A jednak nowe znajomości to często spora satysfakcja, nowe horyzonty – do Budapesztu zjeżdżają ludzie z całego świata i nieważne, czy to tylko wakacje czy także pracują tutaj możliwości jakie otwierają się wraz z nowymi znajomymi są nieocenione. Nigdy nie wiesz, kiedy będziesz potrzebować pomocy albo po prostu się wygadać. Zwłaszcza, że po wyjeździe bardzo redukujesz ilość dawnych znajomych – co też jest normalne, bo życie toczy się dalej ale z czasem coraz mniej macie wspólnych tematów.

4. Nabierasz pokory i dystansu
Bardzo łatwo być silnym, wygadanym czy wręcz bezczelnym (jak ja byłam), kiedy zna się realia, mieszka się wśród swoich. Jednakże samotność w wielkim mieście bardzo szybko potrafi przytoczyć i zmienia się wiele w myśleniu. Tutaj nikt Cię nie zna, świadomość, że jesteś „nikim” i wszystko musisz zbudować samodzielnie – to przytłacza. Ale jednocześnie daje siłę do działania i napędza. Nie masz tu rodziny, przyjaciół, ulubionych lokali, nikt nie podrzuci Cię do lekarza czy nie zrobi zakupów kiedy zmagasz się z gorączką. Nikt z bliskich Cię nie przytuli kiedy lądujesz na prześwietleniu w szpitalu po tym, jak taksówkarz prawie połamał Ci nos (historia z trzeciego miesiąca pobytu). Ale nabierasz sił, stajesz na nogach i idziesz do przodu ze świadomością, że budujesz coś nowego, coś silnego. I w tym wszystkim jest jeszcze jedna ogromna zaleta – nikt nie zna Twojej historii. Nie wie, kim jesteś, nie wie co Cię w życiu spotkało. Jesteś więc czystą kartą i jeśli nie próbujesz pokazać że jesteś kimś lepszym a akceptujesz to, jak niewiele możesz znaczyć – zaczynasz budować swoje fundamenty i własne życie. I spoglądając po szesnastu miesiącach wstecz mogę powiedzieć, że nic w życiu tak nie ustawiło mi myślenia jak właśnie te zmagania. Nie mówię, że moje życie nie jest szalone, że nie popełniam błędów – ale na pewno patrzę już na wszystko inaczej, nie skupiam się na sobie i nie zamykam na doświadczenia – przyjmuję je jako część przygody.

5. Zyskujesz pewność siebie i szacunek dla siebie
Kiedy masz wrażenie, że nic Cię już nie zaskoczy, a zalewa Ci mieszkanie o czwartej nad ranem, kiedy już czujesz, że wszystko się wali, że nie jesteś w stanie znaleźć mieszkania z kotem którego za żadne skarby nie oddasz, kiedy nagle pojawiają się wydatki których nie możesz udźwignąć i ogólnie masz poczucie, że to koniec, poddajesz się, wracasz do domu, myślisz o najgorszym a pojawia się rozwiązanie, pomocna dłoń rodzi się poczucie, że przetrwasz wszystko. Kiedy mimo łez, stresu i bariery językowej jesteś w stanie załatwić samodzielnie sprawę w urzędzie, kiedy zaczynasz rozumieć co mówią do Ciebie tubylcy, kiedy Twoje życie zaczyna się układać i czujesz, że jesteś w stanie to dźwignąć – rodzi się poczucie, że właśnie stało się coś niemożliwego, ale stało się! Jesteś superbohaterem. Tego nikt Ci nie odbierze.

Jednak jest jeszcze jeden istotny powód dla którego warto wyjechać nawet na krótki czas. Teraz, kiedy zarówno Europa jak i świat jest w zasięgu ręki i tylko od Ciebie zależy gdzie chcesz się wybrać a możliwości – zarówno dla studentów jak i profesjonalistów jest mnóstwo – warto pamiętać, że zawsze możesz wrócić. Jasne, może wymagać to będzie nakładów finansowych, może trzeba poprosić o pomoc a może po prostu kosztować to będzie przyznanie się, że coś poszło nie tak, ale nie ponoć nie popełnia błędu tylko ten, który nie robi nic. A lista korzyści jest dużo dłuższa niż moja powyżej.
Trwa ładowanie komentarzy...